wtorek, 20 września 2011

Egzaminy poprawkowe.

Jestem, żyję i mam się całkiem dobrze. Okazało się, że nie takie kłopoty straszne, jak wyobraźnia je maluje. Dlatego też wyszłam z tych kłopotów dość szybko. Wtedy jednak na horyzoncie pojawił się pan woreczek żółciowy, który postanowił zejść z tego padołu na skutek posiadania kamieni. O pobycie w szpitalu, a właściwie klinice, pisać nie będę, gdyż był on nudny jak flaki z olejem (czyt. wszyscy byli mili i kochani, ufałam im bezgranicznie i nie mam się na co skarżyć :)). A jak już pan woreczek zszedł to wszystko w środku zaczęło jakby bardziej dawać o sobie znać, czyli prozaicznie boleć. I dlatego właśnie, pomimo posiadania, pardon, sraczki umysłowej, nie poradziłam sobie z zamieszczaniem tejże na blogu. Niniejszym poprawiam się i zarzekam, że kolejny tydzień będzie obfitował w notki.
Na pierwszy ogień pójdą egzaminy poprawkowe. W tym roku było pomieszanie z poplątaniem, gdyż z powodu chwilowej nieobecności jednej z pań dyrektor, nad wszystkimi egzaminami czuwała druga pani dyrektor. Egzaminów było dużo, więc żeby nie było mega zamieszania, pani dyrektor zarządziła egzaminy łączone. Czyli pisemny wszyscy piszą w jednej sali, a na ustne wchodzi się wahadłowo, czyli po jednej osobie na każdy przedmiot. W mojej sali ustne zdawał angielski (nic dziwnego) i historia.
Z historii za dobra nie jestem, więc stwierdziłam, że może się  nieco poduczę, słuchając kwiatu młodzieży. I do dziś nie wiem, czy to kwiat młodzieży okazał się istnym chwastem, czy też Bozia mózgu nie dała, bo stało się w kolejce po urodę. Dialog, który pojawi się poniżej, nie ilustruje dokładnych słów ani nauczycielki, ani uczennicy, postaram się jednak być jak najbardziej dokładna (pamięć w końcu nie aż taka zła). Ponadto proszę sobie przed każdą odpowiedzią postawić pauzę, gdyż w tym czasie dziewoja myślała intensywnie, co widać było po wyrazie uroczej twarzyczki, chociaż na mój gust mogły tam zachodzić zgoła inne procesy (może fermentacja), sądząc po udzielanych odpowiedziach.
- Powiedz mi, jakich znasz bogów greckich.
- Nie znam żadnego.
- A jest taki jeden, najważniejszy, często na rycinach przedstawiany z piorunami.
- Nie wiem. 
- A może w takim razie znasz takie powiedzenie, że jak ktoś nie jest z czegoś dobry to jest to jego pięta…?
- Nie wiem.
- Ok., przejdźmy do następnego pytania. Wiesz, że w Polsce jest Sejm i Senat.
Nieśmiałe kiwnięcie głową na tak.
- A gdzie one się znajdują? W jakim mieście?
- Nie wiem.
- A oglądasz czasem jakieś wiadomości w telewizji?
- Nie. – prawie obrażona, jakby oglądanie wiadomości godziło w jej honor.
- No dobrze, to inaczej. Co jest stolicą Polski?
- Nie wiem.
W tym momencie stwierdziłam, że moje szare komórki wołają o natychmiastową pomoc i reanimację, bo większość z nich zeszła na zawał. Siedziałam na swoim miejscu (to jakże biedne dziecko siedziało tyłem do mnie) i stroiłam przedziwne miny osoby, która się dusi, dławi i ogólnie jest w agonii.
- To chyba nie mam co pytać cię o poprzednie stolice Polski?
- Nie wiem.
- A kto jest prezydentem w Polsce?
- Lech Kaczyński.
Panienka spóźniła się o rok i trochę, ale nic to, najważniejsze, że na ten temat miała jeszcze jakiekolwiek pojęcie. Pewnie nie ominął jej szał smoleński, choć podejrzewam, że bardzo się o to starała.
Ogólnie rzecz biorąc, padłam, słuchając jej odpowiedzi. Jakby ktoś pytał – nie zdała. Podobnie było z językiem angielskim i niemieckim, ale z powodów problemów językowych występujących w przekazie, napiszę o tym tylko na wyraźną prośbę czytelników :).

7 komentarzy:

  1. O kurde, myślałam , że już wszystko widziałam i słyszałam, ale nieee... Więc stwierdzam, że jednak mam (i zawsze miałam) mądre dzieci. A może ona jakaś upośledzona, no bo bez przesady...

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby była upośledzona, pewnie nie byłoby tego postu. Także wszystko przed Tobą, Psotkowa :) I pisz częściej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Blogerko, Ty pisz częściej! ;-) bardzo lubię czytać Twoje opowieści na temat szkoły. ;-)
    pozdrawiam i życzę wytrwałości w codziennych zmaganiach z tym kwiatem młodzieży polskiej,
    E

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, kim jesteś, Anonimowy, ale już Cię kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O niee, już nigdy gimnazjum, nie ma szans!!!
    Teraz jestem w liceum i technikum, orłow nie ma, ale jest o niebo lepiej niż w gimnzajum!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zadławiłam się kanapką.
    (ipi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mam nadzieję, że ofiar w ludziach nie było :)

      Usuń